Urodzinowa skrzyneczka dla Marty

Witajcie,
pomimo niesamowicie przyjemnego zamieszania w naszym życiu oraz przymusowego urlopu nadrabiam blogowe zaległości :) Co prawda, moja nieobecność w domu lekko uniemożliwia mi zaprezentowanie kilku realizacji – handmade, to jednak przegrzebując dysk laptopa odnalazłam kilka fajnych projekcików…

Jednym z nich jest skrzyneczka na biżuteryjne drobiazgi Marty, którą miałam przyjemność wykonać dla solenizantki na początku września.
Skrzyneczka po winie, trochę farby, koronki, projekt spersonalizowanej ilustracji oraz Mod Podge (magiczny klejo-lakier do transferowania ilustracji) i surowa skrzynka stała się szkatułką na kobiece drobiazgi :) Mam nadzieję, że solenizantce przypadła do gustu…

Pozdrawiam z rozpadanego Hamburga i życzę miłego oglądania :)

 

Niciarko, niciarko udaj się…

Gdy byłam małym dzieckiem uwielbiałam grzebać w babcinej niciarce… potrafiłam przy niej spędzić naprawdę dłuuugie chwile przekładając i układając mieszczące się w niej drobiazgi krawieckie. W skrzyneczce były tylko nici, guziki i inne tego typu pierdoły, jednak dla mnie była to przechowalnia naprawdę cennych rzeczy :) Nie wiedząc czemu, pewnego dnia postanowiłam dołożyć tam kilka własnych, dziecięcych „skarbów” (m. in. zabawki z Kinder niespodzianek). Pamiętam zaskoczenie i śmiech babci na widok wypchanej po brzegi skrzyneczki.

Sentyment do „krawieckiego skarbca” pozostał mi do dziś, dlatego rzeczą wręcz niemożliwą byłoby nie mieć takiej niciarki :) Co prawda, moja wersja różni się wyglądem od tej należącej do mojej babci, jednak obie mają wspólną cechę – coraz mniej w niej miejsca :)

Prosta, stara skrzyneczka znaleziona (jak zwykle) na starociach okazała się świetnym materiałem do stworzenia własnej wersji niciarki…

Skrzyneczka przed przeróbką..

a to efekt mojej pracy :)

Na koniec kilka przydatnych drobiazgów, również wygrzebanych w starych szpargałach…