Lila

Kochani, chciałabym abyście poznali naszą nową pociechę, która skutecznie absorbuje naszą uwagę i tym samym odrywa nas od obowiązków w pracy!  Liluszka jak to małe kocie (w zasadzie kotka) psoci, śpi i jeszcze raz psoci! Próbuje wszystkich szczelin, półek, koszy i torebek (te ostatnie uwielbia Lilka w szczególności), troszkę przy tym ucząc naszego niezbyt sprytnego trzyletniego kocura – Williama, który nigdy dotąd nie wykazywał potrzeb oraz chęci wdrapywania się na wyższe poziomy naszego mieszkania :) Krótko mówiąc Liliowa słodka pieszczota wprowadziła odrobinę pozytywnego zamieszania w nasze i Williama życie :D

Lila

Pozdrawiam wraz z Lilą!

Tagi: ,

Link

Keep Calm and Sew On

Nie za często chwalę się na blogu zakupowymi nabytkami, jednak tym razem bez oporów to poczynię :P

Od dość długiego czasu marzyła mi się wymiana mojej pierwszej maszyny, jak również zakup hafciarki. Potrzeba wymiany maszyny rosła w miarę napływających zamówień i własnych realizacji… Mój Łucznik (zwany przeze mnie nie bez powodu Tłucznik) niestety był dość głośny, trochę toporny i skąpy jeśli chodzi o możliwości. Chyba wszyscy sąsiedzi słyszeli kiedy szyłam, nie wspominając o moich nocnych maratonach – to dopiero musieli narzekać, hihi! Przy każdym „większym” szyciu upewniałam się, że maszyna ta jest dobra do drobnych i szybkich przeszyć, niż do długich prac. Jednak pomimo swojej prymitywności zapracowała sobie na miano pracowitej i co jak co, ale niezawodnej maszyny!

Hafciarka była moim wielkim marzeniem, jak i jedną z kolejnych potrzeb rozwojowych w mojej pracy. Ile ja razy żałowałam, że jej nie mam, ile rzeczy musiało się obejść bez pięknego haftu – aż przykro! Pomimo ogromnej potrzeby i chęci, zakup maszyn stale odkładałam w czasie, ponieważ zawsze było coś „ważniejszego”, a takie cuda są kosztowne. Zapewne jeszcze długo marzyłabym o hafciarce, gdyby nie mój kochany mąż, który zmobilizował mnie (wręcz przymusił) do zakupu…

Maszyna do szycia, którą bezustannie się cieszę i używam, nie była moim kolejnym nabytkiem! W całej tej historii niesamowite jest to, że maszynę podarowali mi w prezencie przyjaciele. W zamian za nową maszynę chcieli jedynie mojego Tłucznika… Pomimo całego sentymentu do pierwszej maszyny pozbyłam się jej z ogromną radością, tym bardziej, że będzie ona wciąż w użyciu i dobrych rękach :)

Poznajcie moje dwie absolutnie niezawodne bohaterki – hafciarka Janome Memory Craft 350E i maszyna Brother NV 15!

brotek&janome

Z pośród wielu hafciarek wybraliśmy właśnie Janome Memory Craft 350E, jednak wybór wcale nie był taki łatwy, jakby się mogło wydawać. Tego typu maszyn jest od groma, rozpiętość cenowa masakryczna i jeśli ktoś (tak jak ja) nigdy nie miał do czynienia z tego typu sprzętem, może mieć problem z wyborem… Jednak podczas poszukiwań trafiliśmy na świetne forum i sklep, prowadzone przez przesympatycznego człowieka, który o maszynach wie chyba wszystko. To dzięki niemu kupiliśmy właściwą dla Nas hafciarkę:)

Maszyna ma więcej możliwości jeśli wybierzemy wersję profesjonalną oprogramowania, ale jest tutaj jeden haczyk – cena! Za takie „pro” trzeba zapłacić drugie tyle co za hafciarkę.. niestety :/ Maszyna Janome jest bardzo intuicyjna oraz estetyczna, przez co szybko i chętnie się z nią zaprzyjaźniłam i co więcej, mój mąż również (już chyba rozumiem dlaczego mnie na nią namawiał) :P

jasnome01

Natomiast maszyna do szycia Brother nie należy do sprzętu z najwyższej półki i ma ona swoje techniczne ograniczenia, ale w zupełności na tę chwilę mi taka wystarcza. Uwielbiam ją, ponieważ szyje bardzo płynne oraz cichutko – no i wygląda pięknie! Wiem, że to walor drugiego rzędu, jednak ja zawsze patrzę również na to, żeby była też ładna, pewnie jak większość kobiet ;)

brother03

Obie maszyny mam już od jakiegoś czasu, tak więc pierwsze próby są już za mną… Puki co, większość realizacji to małe rzeczy, ale mam nadzieję, że dzięki tym dwóm Paniom powstanie jeszcze wiele pięknych przedmiotów. Poniżej poduszki – testerki obu maszyn :)

Poduszka haft

Poduszka haft

Poduszka haft

Jak się okazuje warto mieć cele i marzenia! Może te należą do bardziej przyziemnych, lecz każde nawet te przyziemne marzenie, cieszy jeśli jest zrealizowane! Mam nadzieję, że również i Wy zaspakajacie swoje potrzeby i od czasu do czasu udaje wam się zdobyć coś, co ułatwia pracę lub poszerza horyzonty Waszej twórczej pracy!

Uściski!

 

To już wrzesień!

No i mamy wrzesień, ulubiony przeze mnie miesiąc! W dużej mierze ze względów osobisto – sercowych, ale i dlatego, że to znak dla nadchodzącej jesieni, której jestem fanką. Uwielbiam ten romantyczny, a zarazem nostalgiczny nastrój, kojące po upalnym lecie ochłodzenie, piękne poranne mgły i ten spokojny stan umysłu! By nacieszyć się wyczekiwaną przez cały rok porą, już w sierpniu bez opamiętania oraz umiaru goszczę w naszym domu ukochane wrzosy. Coraz częściej rozpalam świece, zapalam lampiony, coraz łatwiej i chętniej znajduję chwilę na przemyślenia i wyciszenie. To wszystko napełnia mnie pozytywną energią i zapałem do pracy, tak wbrew wszystkim i wszystkiemu!

Poniżej szybka akcja ze starą książką, która przerodziła się w naścienną ozdobę. Pożółkłe kartki starej książki idealnie nadały jesiennego tonu…

wianek02

wianek01

No i ukochane wrzosy :)

wrzosy

Idzie jesień.. jestem szczęśliwa, a Wy jak się macie?!
Buziaki!