Po tygodniu…

Pierwsze koty za płoty i pierwszy tydzień w Pracowni już za nami… Czuję się trochę jak na karuzeli, tyle pozytywnych rzeczy się dzieje – no bajka! Pomimo tego, że już za nami kilkadziesiąt wizytacji (klientów, przyjaciół, rodziny) – każda jedna pełna wrażeń i pozytywnych opinii, ja wciąż szczypię się, czy aby na pewno to nasza pracownia ;) Wzruszam się na myśl o inspirujących spotkaniach, o których nie mam jeszcze pojęcia, realizacjach, dzięki którym sprawimy klientom wiele radości oraz zadowolenia (mam taką nadzieję ;)). Wciąż zastanawiam się jedynie „dlaczego tak długo zwlekaliśmy z decyzją o otwarciu tego miejsca?” Dlaczego, na własne życzenie odkładamy szczęście na później? Kochani, nie czekajcie ze szczęściem, tak jak my! Jeśli macie choć odrobinę chęci, pomysłu i odwagi realizujcie swoje plany i marzenia ;)

Dla tych, którzy nie dotarli do nas, a są ciekawi efektów naszej pracy, przedstawiam kilka zdjęć z naszej pracowni :D

IMG_0126-2

IMG_0138

IMG_0136

IMG_0153

IMG_0159

IMG_0132

IMG_0161

008988

IMG_0169

IMG_0041

Farby Annie Sloan, stare meble w nowym wcieleniu (ubrane w kolory od Annie oraz len i hafty), zasłony, poduchy, obrusy (mojego autorstwa), stareńkie fartuszki, poszewki w towarzystwie haftów richelieu oraz rodzynki wyszukane na starociach, wszelkiego rodzaju dekoracje z drewna (produkcji mojego zdolnego męża) to początek tego co można będzie u nas dostać. Postaramy się sukcesywnie uzupełniać naszą małą norkę na wypadek gdybyście wpadli po coś do swojego domu ;)

Buziaki