Szafeczka

Karina – właścicielka starej, rozpadającej się szafki oraz poprzednia najemczyni naszego lokalu uznała, że mebel, który był w tym miejscu od początku jej działalności, musi pozostać z nami. Dlatego w ramach tradycji szafeczka została podarowana nam w prezencie. Dla wielu taki zmarnowany „grat” nie jest żadnym wartościowym podarunkiem – dla mnie wręcz przeciwnie! Od początku widziałam w niej coś ciekawego… Zanim jednak nabrała nowego wizerunku, służyła nam intensywnie podczas remontu za stół roboczy, podpórkę do cięcia desek, czy stolik kawowy :) W końcu przyszedł czas, by zająć się naszym spadkiem tak, aby szafeczka stała się piękną ozdobą – w końcu zapracowała sobie na to :) Po pracach szlifierskich, klejeniu, skręcaniu i malowaniu komódka zachwyciła niejedną osobę.

Jak zwykle, mebel nadgryziony przez czas i swoją posługę dla człowieka, nie wyglądał zachęcająco..

001

Pewnego dnia Karina odwiedziła nas w Pracowni i zaniemiała z zaskoczenia na widok swojej starej szafki, której w pierwszej chwili nie poznała. Usłyszałam wtedy: „przepraszam, będę świnią, ale chcę tę szafeczkę z powrotem :) Ona jest piękna!” No cóż, jak nie ulec takiemu argumentowi – prawda? ;) Komódka wróciła w ręce pierwszej właścicielki, a ja mogłam cieszyć się kolejnym drobnym sukcesem – szafka skradła serce Karinie – o to właśnie chodzi! Uwielbiam ratować stare graty!

01

06

02

04

 

Kochani, życzę Wam udanego i słonecznego piątku!
Justyna :)

Albumy ślubne

Jakiś czas temu, miałam przyjemność wykonania dwóch albumów na zdjęcia w ramach podziękowań dla Rodziców (jak widać pomysłów na podziękowania jest wiele :)). Albumy w lnianej oprawie z dodatkiem koronki i delikatnej wstążki stały się bazą dla fotograficznych wspomnień z dzieciństwa Pary Młodej. Piękny i jakże osobisty prezent, prawda?

album

album2

album4

Pozdrawiam,

To już wrzesień!

No i mamy wrzesień, ulubiony przeze mnie miesiąc! W dużej mierze ze względów osobisto – sercowych, ale i dlatego, że to znak dla nadchodzącej jesieni, której jestem fanką. Uwielbiam ten romantyczny, a zarazem nostalgiczny nastrój, kojące po upalnym lecie ochłodzenie, piękne poranne mgły i ten spokojny stan umysłu! By nacieszyć się wyczekiwaną przez cały rok porą, już w sierpniu bez opamiętania oraz umiaru goszczę w naszym domu ukochane wrzosy. Coraz częściej rozpalam świece, zapalam lampiony, coraz łatwiej i chętniej znajduję chwilę na przemyślenia i wyciszenie. To wszystko napełnia mnie pozytywną energią i zapałem do pracy, tak wbrew wszystkim i wszystkiemu!

Poniżej szybka akcja ze starą książką, która przerodziła się w naścienną ozdobę. Pożółkłe kartki starej książki idealnie nadały jesiennego tonu…

wianek02

wianek01

No i ukochane wrzosy :)

wrzosy

Idzie jesień.. jestem szczęśliwa, a Wy jak się macie?!
Buziaki!

Manekin by Projektywni

Witajcie!

Nowy „wnętrzarski nabytek” zadomowił się u nas w przedpokoju już kilka tygodni temu, jednak ostatnio nie miałam weny na fotografowanie i blogowanie. Właściwie ten post to takie 2 w 1, ponieważ u boku manekina prezentuje się również „nowa” lniana zasłona :)

Od dość dawna rozglądałam się za manekinem krawieckim, który sprawowałby funkcję dekoracyjną oraz praktyczną. Wiedziałam, że ten mój idealny i wymarzony powstanie w pracowni Projektywnych ;) Jednak w związku z faktem, że nie jestem zawodową krawcową, miałam obawy, czy uda mi się obszyć korpus lnem, tak by stał się on ozdobą a nie symbolem porażki ;) Moje obawy przybrały w sile, po tym jak przejrzałam kilka stron i blogów. Ja się okazało wcale nie jest łatwe skrojenie i uszycie idealnie dopasowanego pokrycia z lnu, no chyba, że mamy stare, które posłuży nam za szablon…

03

No to nieźle! Chyba nici z mojego wymarzonego manekina :/ No ale styropianowy korpus czeka już w domu, piękną lnianą tkaninę też już mam, elementy, które miały stanowić nogę itp. też już są… A co mi tam, jak nie spróbuję to nie będę wiedziała (tak to już jest ze mną, jeśli ktoś mówi, że się nie da, to ja muszę sprawdzić to sama).

Dzięki upartości i wytrwałości, znalazłam sposób na obszycie, tak by wszystko pięknie leżało. Nie było to łatwe, próby były dwie, ale dzięki nim dziś cieszę się manekinem własnego autorstwa!

Korpus kupiłam na Allegro za parę złotych, nogę dostałam od niezastąpionej mamy, która przypomniała sobie o bezużytecznej starej lampie podłogowej, którą oczywiście chętnie przygarnęłam (usunęłam jedynie kilka zbędnych drewnianych elementów i dopasowałam wysokość nogi). Głowa powstała z jednego z elementów starego wieszaka na ubrania i drewnianego krążka, który wycięliśmy i wyfrezowaliśmy na potrzeby chwili. Wszystkie stare elementy przeczyściłam drobnym papierem ściernym, a następnie pomalowałam na biało no i (jak zwykle) „poniszczyłam”:)

02

Za kilkadziesiąt złotych powstał jak dla mnie manekin prawie idealny! Prawie idealny, bo nie jest to 100% możliwości mojego manekina ;) Mam w planach zrobić „spódnicę” z drutu, taką jakimi szczyciły się stare krawieckie damy. Mam nadzieję, że w końcu znajdę trochę czasu, by go dokończyć. Puki co cieszę oko tym co mam, bo jest również fajne! Mam nadzieję, że i Wam się spodoba…

05

10

07

06

Pozdrawiam ciepło!

Ptasie trele i odrobina goryczy

Kolejne drobiazgi z „szuflady” pod nazwą zaległe… Strasznie mnie męczy to powolne nadrabianie strat, ponieważ wszystko idzie nie tak, jak by się chciało. Jak wiadomo czas nie jest dla nas sprzymierzeńcem i do doby nie chce dołożyć dla mnie dodatkowych godzin. Ponadto sprzęt też kaprysi i zawodzi – komputer popsuty – komputer naprawiony, ale to kwestia chwilowa, gdyż w każdej chwili znów może paść i to na dobre :/ Dlatego też, staram się padakę rzadko używać i w miarę możliwość korzystam ze sprzętu męża i tu również nie jest łatwo! Ostatnio mamy mnóstwo pracy tej medialnej i od grubo ponad tygodnia mam wrażenie, że mąż przyrósł do swojego miejsca pracy, niestety :/ Na domiar złego coraz częściej słyszę, że bardzo by popracował w drewnie i w tym miejscu jeszcze bardziej mnie ściska z żalu…

Na szczęście udaje mi się czasem zasiąść do komputera i przygotować coś dla Was :D Tym razem ptaszorki, które powstały na dwudziestą rocznicę ślubu pewnej pary. W tym przypadku, absolutnie i bezwarunkowo w nierozłącznej dwójce (zwykle pojawiały się u mnie pojedynczo). Z małymi akcentami kobiecymi i męskimi delikatnie przypominają Parę Młodą. Uwielbiam te ptaszki szalenie i mogłabym je szyć dla Was na okrągło!

Ptaszki_01

Ptaszki_02

Ptaszki_03

P.S. Nie wiem, czy to przez pogodę, czy może ten cały stres, ale ostatnio czuję się mega zmęczona, być może czuję nadchodzącą jesień (którą rzecz jasna uwielbiam)… Wy też to czujecie?

Pozdrawiam Was ciepło i życzę spokojnej, słonecznej niedzieli!